POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny   NR 3 (25)
   WRZESIEŃ 2006
   ISSN 1505-1676
literatura czeska, poezja czeska,

o autorze
wstecz

Miloš Doležal

Zmartwychwstanie

To będzie światło
rannego kogutów piania
kroki na progu usłyszę
ktoś do drzwi zadzwoni
wstanę z ciepła, rozespany
w drzwiach dziadek z Pasieki w czapce z daszkiem
w tej niedzielnej
- Już tu jestem, łubieraj sie, wychodzimy - powie
I całe przedpołudnie
o ile będzie przedpołudnie
do każdego bufetu i gospody
co tylko są na rynku w Ledczy zajdziemy
i zamówimy sobie
parówki z musztardą i piwem
To będzie zmartwychwstanie

 

Południe

koło Kožli, 13.5.2001

Kasztanową aleją prowadzisz niebieski wózek
skrzypią kółka, pszczoły i stuletnie drzewa
szosa się chwieje, błyszczy sfalowana blacha
w dali smukła wieża, południowe niesie dzwony.

Anna biegnie, na głowie korona z dmuchawców
jak mały anioł z aureolą
na rozdrożu siadasz, pod jabłonią krzyż
z napisem: Jako ubogi jestem między wami.

Różowa pierś, na łonie koisz syna
spódnica twoja na trawie się rozwija.
Na łodygach soki, na korze sosen żywice.
Do nieba rzuca Anna koronę - dwie wyciągnięte ręce.

Cała przestrzeń radosna pieta
jak żywy obraz Jeana Milleta.

 

Pod wieczór

Horní Žandov, 16.10.2001, godz. 17.47

Po łące pcham wózek z Antonim
w kółka mota się sucha trawa
Anna koło nas, zabawa, w kieszeni orzech
na sznurku latawiec. Pod cieniami

nieba łysy chłop, ciągnie na łańcuchu krówkę
na wałach biały indyk z ogniem u dzioba.
Brzuchacz w gaciach chlusnął z okna miednicą brudu.

O stodołę październik się rozkroił.
O szatkownicę dachówek roztarło się światło.
Latawiec o ziemię złamał kark.

Anna zdmuchnęła kłębek puszku
Antoni zapłakał.

 

Kołysanka dla Antoniego

7.2.2001

Nareszcie przekroczyłeś bród
rajskich matczynych wód
hołpa hop kołysko.

Zanim wyczeszesz siwy włos
zanim korzenie obejmą nos
hołpa hop kołysko.

 

Sen

z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną, 1998

W łóżku pełno świeżych białych jajek.
Nawet nie wiem czy były ptasie czy kurze.
O mało co bym się na nich położył -
muszę być ostrożny i uważny.
Przebywać z życiem ukrytym w kruchej powłoce
w brzuchatych pierzynach -
prawdopodobnie do świtu, aż zapieje kogut.
Żebym je jutro wszystkie mógł przekazać nieuszkodzone
temu, który poddał mnie próbie.

 

Miloš Doležal
przekład Jerzy Kędzierski

Wstecz

literatura czeska, poezja czeska