* POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny         NR 3-4 (37-38)
         GRUDZIEŃ 2009
         ISSN 1505-1676
literatura ukraińska, poezja ukraińska

o autorze
o tłumaczce
wstecz

Bohdan Ołeh Horobczuk

Niektóre Miejskie Pejzaże


wszystkie moje teksty
przebywają między snem a rzeczywistością

kiedy byłem jeszcze bardzo młodym poetą
kiedy miałem 15 lat
kiedy nie miałem jeszcze nawet pierwszego – dosyć nieudanego – ale drogiego jako pamiątka – tomiku
zobaczyłem jak na ulicy zabiło psa
przejechała po nim ciężarówka
po czarnym małym psie
chudziutkim i wynędzniałym
tak że wszystkie jego wściekle czerwone wnętrzności wyleciały
tak że wyleciało jego agonalne skomlenie
takie przejmujące i szczere
jak niektóre wiersze Lorki

dzieci – właściciele psa – stały na chodniku
i wołały i wołały: Szarik Szarik Szarik
dzieci to dzieci

samochody mijały go
on skowyczał
jeszcze długo skowyczał
kiedy go mijałem
skowyczał kilkaset metrów
a dwie noce później przyśniło mi się
jak na stadionie koło mojego domu pocięto menela
i jego brzuszysko było tak samo czerwone
jak psie
we śnie uwierzyłem w to co widziałem – dech mi zaparło i dusiło i ściskało

obudziłem się wstrząśnięty

ale tekst o tym napisałem dopiero jakieś 4 lata później
kiedy pamięć wybaczyła mi zniknięcie bólu

napisałem o menelu a nie o psie
nie o szybkich szczękach ciężarówki
tylko o czystych jak niebo nożach żelaznych jak krew w smaku

ale byłem uczciwy wobec siebie do końca
bo właśnie menel umierał w mojej głowie
lecz – rzeczywistą – psią śmiercią
właśnie on wypuszczał wnętrzności na zewnątrz
i krew wypuszczał
i jęki i szepty i ostatnie nieudane słowa
wypuszczał na zewnątrz
właśnie on robił ten wewnętrzny striptiz
na który ja tak chciwie czekałem
i w takim skupieniu mijałem na tej żytomirskiej ulicy
mając swoje bezchmurne 15 lat

 

Dzieci Są Okrutne


dzieci jest za co nienawidzić
dzieci są okrutne
najczęściej – chłopcy
ale i niektóre dziewczynki są okrutne aż do wydartych kępek włosów
do rozdartych paznokciami twarzy
do przemyślnych oszczerstw intryg histerii historii

byłem okrutny i teraz bywam czasami okrutny a więc – czasami jestem dzieckiem

grupowanie się dodaje dzieciom okrucieństwa
zaszczute samotniki najczęściej nie przeżywają
o tym pisano kręcono filmy a nawet kreskówki
o tym i ja już pisałem – okrutnie pisałem – między innymi
w starym dobrym tekście Hermetyczne Podziemne Krajobrazy

byłem okrutny i teraz bywam czasami okrutny a więc – czasami jestem dzieckiem

często piszę o dzieciństwie – to jest jakaś nadzwyczajna obsesja dla mnie
ze wszystkich sił staram się tam zostać czepiając się drobiazgów i wspomnień
za niteczki które nas wiążą – mnie i mój miniony stan
nawet i teraz bezładnie powtarzając jak mantrę i jak modlitwę
jak zaklęcie jak trajkot jak prawdę
jak refren jak przyśpiew
jak kobiety z dużymi ustami jak milczysz i mówisz

byłem okrutny i teraz bywam czasami okrutny a więc – czasami jestem dzieckiem

znowu i znowu
znowu i znowu

wiatr wynurza się ponad fale
łódka płynie jest puszką od konserw
obok wysp liściastych
obok gałązek i kamieni

 

Walt Disney Jednak Żywy
(Zoran Ferić i Co Nieco z Zagadnień Wiary)


myślałem że to mi się naprawdę przyśniło
albo przynajmniej wymarzyło
ale śnimy albo zbiorowe sny
albo nie śnimy w ogóle – tylko naprawdę znajdujemy się we wszystkich sytuacjach i

wydarzeniach
i światło pod naszymi powiekami niczym nie różni się od Bożej Światłości

ale o wszystkim po kolei

czytając kolejną antologię do lwowskiego forum sprzedawców © Dnistrowyj
oto co odkryłem:
Zoran Ferić – sensacyjny i nieco skandaliczny pisarz – myśli tak samo jak ja

myśli
że
– Walt Disney nie umarł
– nie kojarzę roku jego śmierci – a zresztą jej nie było
że
– kriogenicznie go zamrożono jeszcze żywego żeby kiedyś w końcu rozmrozić
już po naszych licznych śmierciach eksplozjach naszych licznych ciał...
Ale on tak naprawdę nie umarł. Zamrożono go w wielkiej lodówce w której ciało zachowa się bez problemu...
– te potwory go zamroziły te potwory samowolnie przestały ruszać się w nim szturmując jego ściany...
Podłączono go do specjalnej aparatury. Kiedy wynajdą leki zbudzą go prądem i
– jest tylko Bóg Walt Disney jest jego niekończące się powtórne nadejście
to on zmusza nasze ciała w ciągu życia do rozrywania się od środka
to on podłącza je do niewiarygodnych napięć to on jest bólem i orgazmem to on jest krwią i sokiem z ałyczy
Ciało znajduje się w szpitalu publicznym okręgu Reading w Pensylwanii...

i jeśli przypuścić że to wszystko to nie zbieg fantazji intuicji dwóch nostalgii za kreskówkami i strachami potwornych zabawek
mózg nie jest w stanie wierzyć
a serce – odmawia uwierzenia że wszystko to są – fakty
że to jest informacja
bo w czasie kiedy informacja utraciła jakąkolwiek wartość i nie potrzebuje weryfikacji
kiedy nawet Nietzsche oblizuje scukrzone palce u nóg Pana Boga
wiekowe kreskówki funkcjonują według własnych reguł w głowie Disneya
transmitując się przez sobie tylko znane kanały do każdej-każdziuteńkiej głowy
i wywołując jednakowe sny marzenia odjazdy i nawet jednakową dla wszystkich rzeczywistość

 

Bohdan Ołeh Horobczuk
z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska

Wstecz

literatura ukraińska, poezja ukraińska