* POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny         NR 3-4 (37-38)
         GRUDZIEŃ 2009
         ISSN 1505-1676
literatura chorwacka, poezja chorwacka

o autorce
o tłumaczu
wstecz

Ivana Simić Bodrožić

* * *

Mogłam się zakochać w tym starym Poecie
Gdy rękoma w powietrzu objaśniał plan urbanistyczny miasta
Przeszukiwał palcami kieszenie regionów, siedzieliśmy blisko
Chciałam się podstawić komuś w miłym parku
Pokazywał w górę, wydawało się, że za ruchem nastąpi strzał
Z jakiejś wieży, z hukiem spuścił pięści na stół,
Pojawił się właśnie wtedy, gdy paznokciami chciałam drapać beton,
Niespodziewanie wziął mnie pod rękę i powiedział:
Teraz zapewne rozumiesz, dlaczego centrum wciąż jeszcze nieodrestaurowane.

 

* * *

Miły Bóg przebywa w detalu,
lecz my od dłuższego już czasu nie kochamy się zbędnymi ruchami.

Pamiętasz, jak mi pewnego razu
odkryłeś kleszcza na wewnętrznej stronie biodra?

Wystraszyłam się, ale ty o wszystko, wszystko zadbałeś,
oliwę, alkohol, twoją ślinę, pocałunki.

Od niczego wtedy nie można było umrzeć.

Teraz to co innego.

Detal przebywa we mnie,
miły Bóg w jego minimalnych ruchach,
świadczy o Nim twoja dłoń na moim brzuchu.

Odpowiadam za cały jeden świat,
Każdego ranka, gdy zamkniesz za sobą drzwi,
klatkę schodową, pociąg, pracę.

Świat i ja zostajemy sami wtuleni w odrobinę
ciepłej bawełny i skóry.

Czekamy aż zapadnie mrok
i na dziwy ponownego spotkania,

gdyż dziś od czegokolwiek może…

 

* * *

Dziś rano z łóżka wyciągnęły mnie czereśnie,
Kto wie, jak długo tak udawałabym, że śpię,
Gdybym sobie o nich nie przypomniała, w lodówce na najniższej półce.
Dotarły wczoraj, tylko dla mnie, przyniósł je chłopak,
Który był kiedyś we mnie zakochany, a teraz ma
Syna i żonę i jakąś zawikłaną wokół tego sytuację.
Zadzwonił, bym zeszła na dół, przed budynek,
Nie mogłam, gdyż moje dziecko spało, więc on wszedł na górę.
Pocałował w policzek i dał mi pełen worek ciemnoczerwonych czereśni,
Zawołałam go by wszedł, a ona wołała z pokoju mama, mama…
Zapytał mnie, kiedy mam zamiar przytyć i powiedział, że
Wcale się nie zmieniam, a ja się tylko śmiałam.
Myślę, że wciąż jest we mnie trochę zakochany,
Podczas gdy gładkie czereśnie strzelają mi pod zębami
I naprawdę wydaje mi się, że się wiele nie zmieniłam.
Nocą, gdy leżeliśmy w łóżku, zapytałam męża, czy widział
Jak dużo czereśni mamy w lodówce, powiedział, że nie,
Ale ja i tak opowiedziałam mu, jak je dostałam.
Powiedział że świetnie, a ja spytałam się, czy nie powinien być zazdrosny,
Gdyby przyszedł bez czereśni, to bym był, odpowiedział.
Wstaje, idzie wyłączyć telefon, po czym tuli mnie od pleców i całuje w kark,
Nachodzi mnie cień, dzwoni do niego jakaś kobieta, wczesnym rankiem,
Coś do niego mówi albo też milczy, wszyscy wiemy, że jest pomylona,
Ale ja myślę, że może jest w nim trochę zakochana,
Wyobrażam sobie, że chodzi o krótko ostrzyżoną studentkę
Czy kobietę w średnim wieku, która nie zdawała sobie nawet sprawy, że żyje,
nim go nie
Zobaczyła, i to mi się podoba, ale może i
Dlatego nie zauważył czereśni.

 

* * *

Przejechaliśmy po martwym ptaku.
Jak się tam znalazł, dokładnie na białej kresce,
One powinny mieć to wyczucie,
Wymknąć się jakoś kołom.
Gdy prowadzę, tysiące razy, te wróble
Zawsze wypadają po drugiej stronie,
Nigdy nie zostają na dole.

Jeszcze jeden martwy ptak

Po kilku kilometrach w przeciwnym snopie.
To nie jest dobry znak
One powinny jakoś wiedzieć.
Nie wiem.
Dziś święto, park pełen dzieci,
Dzieci karmią ptaki, ptaków jest pełno,
Martwych na szosie więcej niż zazwyczaj.

Snopik nadziei.

Czy zapada mrok, mamo?
Ocknął mnie głos za mną.
Jeszcze trochę, niedługo.
Ale jeszcze nie, prawda, jeszcze nie? – pyta.
Nie. – mówię.

 

Ivana Simić Bodrožić
z języka chorwackiego przełożył Łukasz Szopa

Wstecz

literatura chorwacka, poezja chorwacka