* POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny         NR 3-4 (37-38)
         GRUDZIEŃ 2009
         ISSN 1505-1676
sylwetka
Jan Rybowicz
wstecz

Jan Rybowicz

Oni

Jeszcze ich nie ma.
Jeszcze ich atomy
są rozproszone
w tlenie,
glebie,
wodzie.

Jeszcze nieznana data urodzenia,
nieznane miejsce,
płeć,
i kolor skóry.

Jedno jest pewne:
bezstronni dystansem,
nas,
uwolnionych od swych własnych trupów,
zważą dokładnie,
ocenią fachowo…

Niektórych włączą
w poczet swoich świętych.

 

Podczas gdy on…

A więc czego zazdrościcie artyście?
Bezsennych nocy?
Anioła śmierci,
który jest jego codziennym aniołem stróżem?
Czy zazdrościcie mu stugębnej plotki morderczej,
kiedy on pragnie jedynie zrozumienia?
Czy sławy, która jest niczym,
w dodatku bardzo uciążliwym?
A więc czego zazdrościcie artyście?
Tego, że na głos wyrykiwał to,
o czym wy baliście się nawet myśleć?
A może zazdrościcie mu tego, że wreszcie umarł,
podczas gdy wy nadal zadręczacie się nawzajem
w tym ziemskim piekle?
Wy, którzy unikacie nawet
wzmianki o swojej śmierci,
podczas gdy on całe życie
przygotowywał się do niej pokornie.

 

Już nigdy nie będziemy kochać tak jak wtedy

                           Irenie Czapli

Miła, to sentymentalne,
ale nie mogę, nie mogę zapomnieć
nas wtedy
– wtopionych w bursztyn ciszy.
Z jaką nieśmiałą obawą dotykaliśmy swoich rąk
– skrzydeł egzotycznych ptaków.
To powraca do mnie jak motyw śmierci.

Tak drżące były nasze ciała,
tak świeże – ciała prawie dzieci.
Kim, jak nie dziećmi byliśmy
niewinnymi,
bardziej świętymi, niż hostia przenajświętsza.
To jak zadra tkwi w mej pamięci.

Nasze błękitne oddechy,
nasze źródlane oczy
– jeszcze nie ścięte szronem przerażenia –
nasza czułość
delikatna jak nalot pyłku na śliwkach,
czysta i krucha jak kryształ lodu,
naiwna jak młody psiak.
Już nigdy nie będziemy kochać jak wtedy.

 

Samotność

Nie można być samotnym.
Trzeba opiekować się kimś,
kimkolwiek.
Dzieckiem, drugim człowiekiem,
kotem, psem albo rybką w akwarium.
Albo samym sobą.
Albo Panem Bogiem w kościele.
Ale nie można być samotnym.
Opiekować się gwiazdami,
swoim osobowym samochodem,
prawem, moralnością, pogodą.
Aby tylko nie być sam.
Bo samotność
jest naprawdę
nie do zniesienia.
Jest śmiertelną chorobą.
W stu procentach śmiertelną.

 

Jan Rybowicz

Wstecz

sylwetka - Jan Rybowicz