* POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny         NR 3-4 (37-38)
         GRUDZIEŃ 2009
         ISSN 1505-1676
literatura serbska, poezja serbska

o autorze
o tłumaczce
wstecz

Milan Dobričić

Dziura w świetle

Patrzę
Jak z dziury w świetle wylatuje horda
Inny świat wychodzi ze snów
I bierze nas
W końcu
Patrzę
I znam ich wystraszone twarze
Kiedyś to my atakowaliśmy ich wolność

 

Przejście

Idę po lodzie, na wietrze,
i wpadam w dziurę.
Przygarnia mnie woda, przytula
i niebo zamyka nad głową.
Dryfuję w mroku, chłodzie,
i czekam na kolejne przejście.

 

Kara

Gdzieś tam, w dalekim cudzym świecie,
bębnią ubrani na czarno dobosze.

Zimny wiatr dmie na brzegu
pomiędzy suchym drzewem a mną.

Powietrze wypełnia napięcie gołego,
nieszczęście oszczercy i strach złego.

Mój oddech – zimny wiatr wieje,
bicie serca – dobosz ubrany na czarno.

 

*

Jestem sztandarem
z chaosu
wyciągniętym na brzeg
wbiłem go w ziemię
oparłem się.

Nieważne czyj wiatr zadmie
mój proporzec powiewać będzie.

 

*

Stał sam, z nią,
i patrzył swoimi łagodnymi oczami
do których zawsze docierały tylko ruchy;
patrzył na nią spokojną, splecioną z cieniem.
Jego ruchy były teraz lekkie, popychane wiatrem,
ich sens sprowadzał się do polany pijanej słońcem;
ona była radosna, śmiała się lekko,
tak jak on
dowcipny niemy chłopiec
nigdy się nie roześmiał.

 

*

Koniec brzmi
jak dźwięk śnieżki
która sucho uderza w drzewo
i rozpada się.
Po wybuchu, któremu nie towarzyszy echo
jeszcze nieprzeżyte wspomnienia
zatrzymują swój marsz z przyszłości,
otwierając wrota do kręgu martwych miejsc
i ich cieni które śmieją się na twarzach
tych co robią zamieszanie
w tym co nazywają życiem.
Tylko czasem nadciąga jakaś mała fala
zaskakująca nie nowością, lecz czymś znanym,
dawno wciśniętym pod poduszkę zwykłości.
Wtedy myślisz, że cię ktoś szuka.

 

Zdeptana róża

Po długich deszczach
które wiatr przygnał by ożywiły
nas zapomnianych tutaj na dnie każdego dnia,
po hałasie i szczęściu krążenia w miejscu,
ktoś przypadkiem upuścił na chodnik różę,
ktoś inny niechcący ją zdeptał,
deszcz zaledwie zwilżył płatki
które do niedawna tak cudnie pachniały,
a już są suszkami,
i to jakby wszystko zmienia,
ożywia nowe obłoki i ukryte wiatry,
i deszcze co przynoszą jeszcze mniej świeżości,
a może wszystko pozostanie bez zmian,
choć ktoś zgubił swoją różę,
ktoś ją zdeptał,
wszystko jedno czy to ten sam człowiek.

 

Śmierć Sokratesa

W takiej chwili,
jak i w wielu niemych w życiu,
wyglądasz jak najzwyklejszy siwy starzec,
w tym ostatnim momencie,
wyglądasz słabo, starcze,
jak w wielu niemych w twoim życiu,
wyglądasz słabo, starcze,
wyglądasz w takiej chwili
dokładnie jak starzec
niezasługujący na truciznę.

 

Śmierć Don Kichota

Poobgryzany wojowniku
w koszuli z rękawami
pętającymi ci konia

Kogo uwalniasz?
Przebywasz wśród ludzi
których przerastasz
swoim szaleństwem.

Zawiążą ci rękawy w supełek
Będą przywoływać
jakbyś był gdzieś indziej

Kogo ratujesz?
Umrzesz w mig
a ich zmielą
ostre członki
olbrzymów na wietrze.

 

*

Twoje życie zależy
od skradania się.
Musisz być cicho.
Ba, niesłyszalny!
Bo! Bo,
strażnicy ruin
nigdy nie śpią
(przecież po to są),
i jeśli cię usłyszą...
obudzi się w nich bestia strażnika
(bardzo ważnych ludzi!),
i wtedy możesz sobie wyzywać ich od
inkwizytorów i konkwistadorów
konkwistadorów i inkwizytorów
wszystko...
na nic.
Jesteś tylko przestępcą,
jedną z ofiar ich pracy.
Powtarzam ci, twe życie
zależy od skradania się.

 

Milan Dobričić
z języka serbskiego przełożyła Agnieszka Łasek

Wstecz

literatura serbska, poezja serbska